RSS
 

słodkie wspomnienia, słodnie wino

25 cze

Osładzam sobie wspomnienia Sylwestra lampką 5-letniego Rivesaltes Ambre producenta Arnaud de Villeneuve. Jest niezłe. Aczkolwiek co było a nie jest, nie pisze się w rejestr. W końcu jestem niesamowicie skuteczna. Jak dawniej. Mimo wszystko wracam wspomnieniami.. bo było cudownie.
Całe szczęście, że mam wokół siebie wspaniałych przyjaciół… a te dwulicowe osoby (w tym niewdzięczna suka) poszły do odstrzału. Jaka ulga…
Jest dobrze, ale mogłoby być lepiej. I będzie.
Realnie, realnie, realniej. Bez złudzeń. Bez wierzenia w…

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Oliver

08 mar

” Znamy osoby, które z nieszczęść uczyniły program całego życia. Zwłaszcza z nieodwracalnych nieszczęść dzieciństwa. Niektórzy swym minionym nieszczęściom nadali moc ostatecznego fatum, przekreślającego szanse na odbicie się od dna. Te niegdyś zaniedbywane dzieci, zamiast jak Oliver Twist uporczywie i zawzięcie szukać dróg wyrwania się spod przeklętego piętna odrzucenia, nędzy, sieroctwa i samotności, obrały je sobie za patrona, nieodstępującego ich na krok. Patrona, który podając rękę i wskazując kierunek, perfidnie zwodzi na krawędź przepaści, w głąb grzęzawiska lub otchłani. Posłuszeństwo złemu losowi mści się śmiertelnie. I to niezależnie od tego, czy poddaje mu się krzywdzone dziecko, czy porażona nieodżałowaną stratą osoba dorosła. Kto się podda, ten zginie. Zły los, gdy wygrywa, bierze wszystko. Gdy się go pokona – wszystko oddaje.”

Ewa Woydyłło

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

cytat na dziś

02 gru

„Just because everything is different doesn’t mean anything has changed.” [Irene Peter]

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

o ogromnych zmianach i krzywdzicielu zwanym ‚Pokutą’

31 sie

Czuję, że mogę wrócić do pisania. A może po prostu „natchniona” ostatnimi tragediami i  kryzysami z powrotem wróciłam do „głębszego” poziomu przeżywania a w konsekwencji do nieuchronnych inwariantnych, niestarzejących się myśli i potrzeby utrwalenia tego. Na daną chwilę nie muszę tego wiedzieć. Na daną chwilę mam coś do powiedzenia.

Wielu ludzi dołuje się, bądź wkurza przeglądając najnowsze posty znajomych na fb. Ta wyszła za mąż, temu urodziło się dziecko i tak bez końca… a ja co? Ci pojechali tam i tam.. a ja co? Etc. Mentalność Polaków…. Ehhh…

Ludzie chwalą się swoimi rodzinami i w porządku, mają prawo. Tyle że nie widzę powodu, aby im zazdrościć, podniecać się zdjęciami czyjegoś bobo, czy komentować durnych zdjęć. Bywało, iż wręcz chciało mi się rzygać na ich widok. Na jakiś czas przestałam wchodzić na ten portal ze względu na uczucie dyskomfortu. Nigdy za nim nie przepadałam i nigdy nie byłam od niego uzależniona, ale ostatnio moja niechęć do tego serwisu i jemu podobnych osiągnęła apogeum.

Dziś, ni stąd ni zowąd, mnie ‘olśniło’. Strasznie mi żal. Osoby, których największą ambicją życiową jest posiadanie rodziny i jednocześnie obnoszą się z założeniem jej, jakby to było największe osiągnięciem ludzkości, są dla mnie przeraźliwie rażące i denne. Pioruńsko współczuję dzieciom, które są jedynym „dokonaniem” takich rodziców. Prawdopodobnie większość z nich skończy jako mocno zaburzone emocjonalnie persony.

 

Pojawił się dziś w mojej głowie na sekundę, przywołany pytaniem przyjaciółki.  Zawitał, by po chwili zniknąć.

Był moją pokutą, którą sama sobie wybrałam. Pokutą która trwała zbyt długo. Związek ciągnął się w nieskończoność mimo wielu rozstań, kłótni, itd.

Rozstaliśmy się 3 lata temu, a teraz Krzywdziciel ma żonę i dwójkę dzieci. Niech sobie ma, ja oświadczyny odrzuciłam i nie żałuję. Zobaczyłam Pokutę jakiś czas temu przypadkiem z rodzinką w komplecie i nie byłam ciekawa ani jego, ani jej, ani tych dzieciaków. Nie poczułam absolutnie nic, co mnie notabene niezmiernie zdziwiło, spodziewałam się, że się jakkolwiek przejmę. Jedyna myśl jaka pojawiła się w mojej głowie to: „Boże, aleś ty się zapuścił. Obleśny tatusiowaty dziad z brzuchem piwnym, zgarbiony.” Zadziwiające jak niektórzy mężczyźni paskudnie wyglądają, gdy przestają o siebie dbać.

Pamiętam, jak chciał bardzo chciał założyć rodzinę. Przypominam sobie również, iż było to w mojej opinii powodowane niewłaściwymi pobudkami. Tak bardzo chciał wypełnić pustkę w środku. Tak bardzo chciał mieć coś własnego i pokazać się z tym światu. Nie miał pojęcia, co ze sobą zrobić. Nie miał też pomysłu na siebie. Rodzina nie powinna być zapychaczem czasu ani służyć próbom tłumienia frustracji. Nie chciałam jej z nim założyć… z tego i z wielu innych powodów. Nie był dla mnie odpowiedni. To nie był dobry kandydat na męża – ani dla mnie, ani dla żadnej innej kobiety.

To lipcowe minięcie pokazało wyraźnie, że za dużo się w nim nie zmieniło. Dalej nie ma w nim choćby krzty klasy. Wierzę w pracę nad sobą, ale pewne cechy są stałe. Uświadomiłam sobie, że strasznie mi go żal, podobnie jak innych ludzi jego pokroju….  oraz że pierwszy raz pomyślałam o tym bez choćby odrobiny, choćby cienia wyrzutów sumienia pod tytułem „moja opinia jest niesprawiedliwa, krzywdząca, nietolerancyjna”. WOW! Wcześniej mimo iż bardzo często bywałam surowa względem siebie i innych zawsze coś podpowiadało mi, że to nie w porządku…. Jakbym nie miała prawa do własnych opinii. Pozwalam sobie być sobą.

Poza tym w końcu daję sobie prawo do bycia niewyrozumiałą względem bliskich mi osób. W końcu potrafię być bezwzględna względem mojej mamy, sroga i rygorystyczna względem ojca. Pozwalam sobie zadbać o siebie, zamiast bezustannie się pod nich podkładać.

Można? Można!! =)

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Zaczęło się.

25 lut

Zaczęło się odtajanie, rozmrażanie mojego życia.

:)

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

begin the end

11 lis

Placebo – Begin The End

Look me in the eye, say that again
Take me to your chest and let me in
Give me mouth to mouth and make amends
Knock me off my feet like heroin

No need to disguise or to pretend
Don’t misconstrue and don’t misapprehend
There’s nothing left, no fortress to defend
And tonight’s the night that we begin the end

Ohh

You and I kept looking to transcend
The fact that I was breaking to your bend
But this is now and sadly that was then
And tonight’s the night that we begin the end

Ohh

And I tried, God knows I tried
But there’s nothing you can do to change my mind 
I tried, God knows I tried
But there’s nothing you can do to change my mind 

And I don’t enjoy to watch you crumble
I don’t enjoy to watch you cry
But make no mistake
Make no mistake

Look me in the eye, say that again
Blame me for the sorry state you’re in
It’s not my fault if you can’t comprehend
That tonight’s the night that we begin the end

Ohh

And I tried, God knows I tried
But there’s nothing you can do to change my mind 
And I tried, God knows I tried
There’s nothing you can do to change my mind 

And I don’t enjoy to watch you crumble
I don’t enjoy to watch you cry
I don’t enjoy to watch you crumble
I don’t enjoy to watch you cry
But make no mistake
Make no mistake

Look me in the eye, say that again

 

Byłeś tak bardzo… aż do szpiku kości. Pierwszy i ostatni. Mimo że krótko, mimo że nie miłość, to idealny dla mnie… Tylko czy idealny prawdziwie czy może pozornie – jak na kameleona przystało?

Nikogo nigdy nie dopuściłam tak blisko i nigdy niczego tak nie żałowałam. To już tyle lat, a ja dalej trzymam się obietnic złożonych sobie 7 lat temu. Damn, tyle czasu!!!

Chciałabym się dowiedzieć, czy to wszystko było prawdą, czy naprawdę się starałeś, czy to był tylko i wyłącznie stworzony na moje potrzeby spektakl. Bardzo bym chciała, żebyś był w porządku, abyś nie okazał się zwykłą szują, żałosną szmatą, która sprzedała moje najgłębsze sekrety osobie nic dla mnie nie wartej i w konsekwencji światu, która (…)

Mam dość pisania w eter. Mam dość tego poczucia krzywdy i oczekiwania zadośćuczynienia, które nigdy nie nadejdzie.

Mam dość tego, że po tylu latach nadal w Ciebie wierzę – bezpodstawnie, irracjonalnie. Bo prawda jest taka, że gdybyś chciał, to byś ze mną porozmawiał.. a i tak wtedy nie miałabym gwarancji, że mówisz prawdę a nie to co chciałabym usłyszeć/coś co mnie zrani/etc. A od lat nie znajduję się w Twoim kręgu zainteresowań.

Jak mogłam się aż tak pomylić? Jak mogłam Cię tak przecenić? Jak mogłam kompletnie stracić czujność, poddać się temu co między nami było?

Tyle lat zakotwiczona – aż siebie samej mi żal.

Chcę zakończenia.  :-?

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Brakuje mi…

21 sie

…słów, tego spojrzenia, uśmiechu, dotyku.

Poza tym powroty do Polski zawsze były dla mnie trudne, jednakże ten jawi się jako jeden z gorszych, o ile można to tak określić. Śnię po niemiecku o powrocie do… no właśnie – do czego? Przecież już nie jest tak jak kiedyś.

Wolałabym być tam, jednak na chwilę obecną nie mogę. Ola i Liang mieszkają u mnie i gdyby nie ich obecność w domu byłoby nieznośnie cicho. Uwielbiam nasze rozmowy po angielsku i niemiecku, poznawanie innej kultury, codzienną grę na pianinie, wspólne gotowanie, itd. Nie zmienia to jednak faktu, że polska rzeczywistość daje mi się we znaki.

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Wybieram…

21 sie

„życie z wyboru, nie z przypadku;

wprowadzanie zmian, nie wymówek;

bycie motywowanym, nie manipulowanym;

bycie użytecznym, nie używanym;

przodowanie, nie rywalizację;

 

Wybieram poczucie własnej wartości, nie użalanie się nad sobą.

Wybieram słuchanie mojego wewnętrznego głosu,

nie przypadkowych opinii innych.

 

Im wyżej się wspinasz, tym więcej widzisz.

Im więcej widzisz, tym mniej wiesz.

Im mniej wiesz, tym więcej się uczysz.

Im więcej się uczysz, tym wyżej się wspinasz.

 

Dla większości z nas istotnym zagrożeniem jest nie to, że nasz cel jest zbyt wysoko i go przeoczymy, lecz że jest zbyt nisko i go osiągniemy.”

[autor nieznany]

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

17 mar

Moonlight – Zobaczyć siebie

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

w głośnikach

03 lis

Angela McCluskey – Don’t explain

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 
 

  • RSS